R140 · listopad 1880

Odpowiedzi na pytania korespondentów

Pytanie. – Bracie Russell, podaj proszę swoją opinię odnośnie słów Jezusa: „Każdą gałąź, która we mnie nie przynosi owocu, odrzuci On precz” – (Jan 15:2). Czy to możliwe, że prawdziwie odrodzona dusza zostanie zgubiona?

Odp. – Jak wyrażono w artykule – „Restytucja – dla kogo?” – w numerze sierpniowym, wierzę, że boska natura raz udzielona, nigdy nie wygaśnie, chyba, że w tych, którzy dopuszczają się grzechu nie do wybaczenia, „i zbezcześcił krew przymierza, przez którą został uświęcony” (Hebr. 10:29). Odpowiadamy na twoje pytanie wówczas przez powiedzenie: Naprawdę zdegenerowana dusza, która podporządkuje się pod rządami krwi nigdy nie będzie wytracona. „Jego nasienie pozostaje w nim”. Jezus jest wielkim Pasterzem i mówi do swoich owiec: „I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej” (Jan 10:28). Werset 26 pokazuje, że wszyscy, którzy wierzą są Jego owcami.

Co ponadto powiemy odnośnie tekstu: „Każdą gałąź, która we mnie nie przynosi owocu, odrzuci On precz” – (Jan 15:2). Po prostu to: Jezus jest krzewem winnym głowa jesteśmy gałęziami ciało. Tylko „powołanie, które przedłożył przed nami teraz, gdy będziemy przychodzić do Boga, jest po to, by przyłączyć się do krzewu winnego, stać się członkami „Ciała Chrystusowego” – by stać się członkami Jego „Oblubienicy” – „Maluczkiego Stadka”. Nie ma żadnego powołania, aby być częścią „Drugich Owiec – przyp. tłum.” – bądź „Wielkiego Grona”. Nie, „jak też powołani jesteście do jednej nadziei, która należy do waszego powołania” (Efezj. 4:4, BW) i wszyscy, którzy przychodzą do Boga, są na początku poczytani jako „Niemowlęta w Chrystusie” – „Gałęzie” krzewu winnego. I to jest wola Boża, którą oni będą kontynuować w Nim i tak uczynią swoje „powołanie oraz wybór pewnymi”. Ilu chciałoby być gałęziami w tym krzewie winnym, i pomimo tego, nie chcieliby „ukrzyżować ciała” i stać się „posłusznymi w Jego śmierć”. Jezus używał czerwonego soku winogronowego owoc krzewu winnego jako symbolu swojej śmierci – odrzucone życie „to jest krew moja” i owoc oczekiwany od każdej gałęzi krzewu winnego to, to samo, mianowicie: dawanie twojego życia dla świata „krzyżowanego z Chrystusem” – „dopełniamy ostatków ucisków Chrystusowych”. Zaś ci, którzy nie rodzą tego owocu, są odcięci od członkostwa z ciałem – krzewem winorośli; i jakże wzruszającego naszego wysokiego powołania w Jezusie Chrystusie aby być Jego panną młodą, zostają odrzuceni.

To było to, czemu ostrożny Paweł zapobiegał mówiąc, „ale umartwiam ciało moje i ujarzmiam, bym przypadkiem, będąc zwiastunem dla innych, sam nie był odrzucony” (1 Kor. 9:27, BW). Mówi on o biegu w wyścigu o wielką nagrodę – niezniszczalną koronę. Zobacz wersety 23-25. On nie boi się, że utraci boską naturę i życie wieczne, dlatego powtarza: „Jestem pewny, że On może zachować mnie, który poświęciłem się dla Niego” Życie (2 Tym. 1:12). Odcinanie gałęzi nie dotyczy uschniętych, oczywiście, że ogrodnik uporządkowywałby takie wycinając je, to raczej oni odcinają się; takie martwe gałęzie wyobrażałyby tych, którzy popełniają niewybaczalny grzech. Jednakże gałęzie tutaj wspomniane jako odcięte są nazywane przez winogrodników „wilkami”. Są zwykle najbardziej widoczne, wydają się rosnąć najszybciej i łatwo pokrywają się listowiem wyznaniami. Niestety, jakże ten obraz pasuje do wielu z tych, którzy startują jako członkowie ciała akceptujący „podnieść swój krzyż i podążać” za głową, robią jedynie wyznania i nigdy nie rodzą owocu – ofiarowywać się aż do śmierci.

Ależ, owszem, krew pokropienia pokrywa wszystkich domowników wiary i oni nigdy nie zginą, jeżeli przebywają pod krwią i nadal ufają w jej skuteczność. Jeżeli zostaną odcięci od ciała – panny młodej – winorośli, to zostaną odrzuceni i spaleni „zupełnie pozostawieni szatanowi dla zniszczenia ciała, zaś duch życie może być uratowane w dniu Pana Jezusa”. Ich dzieła będą spalone – oni zaś utracą przywilej zostania członkiem panny młodej, ale sami zostaną zachowani. (1 Kor. 3:15). Wszyscy posiadający nową naturę są dziećmi Bożymi, ponieważ „duch zaświadcza z naszym duchem, że jesteśmy dziećmi Bożymi”. Ale czy wszyscy będziemy spadkobiercami? Nie, tylko pierworodni są spadkobiercami; „Chrystus (głowa i ciało)” pierwsze owoce; później zaś ci, którzy są Chrystusowymi w czasie Jego (parousia) obecności. Chrystus (głowa i ciało) „pierworodny spośród wielu braci” – wielka kompania. Wszyscy są braćmi, ponieważ są zrodzeni przez tego samego Ojca – Boga, jednakże nie wszyscy są pierworodnymi, dlatego nie wszyscy są spadkobiercami. Gdy oni zostali powołani, to było powołanie ich w nadziei, że powinni być „dziedzicami Bożymi, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko razem z Nim cierpimy, abyśmy także razem z Nim uwielbieni byli” (Rzym. 8:16-17, BW).

Być współspadkobiercą z Jezusem znaczy bardzo dużo. To znaczy podzielić się całą sławą i całą siłą i odziedziczyć wszystkie rzeczy. Nikt, prócz „panny młodej”, „zwyciężającej”, którzy cierpią z Nim, będą panować z Nim. Och, nasze powołanie jest wysokie – wielka nagroda, „więc, tak biegnijmy, abyśmy ją otrzymali”.

Pytanie – Bracie R. czujemy się tak głęboko zainteresowani „periodykiem – przyp. tłum.” WATCH TOWER „WIEŻA OBSERWACYJNA – przyp. tłum.” i jego nauczaniem, i myślimy, że jego comiesięczne ukazywanie się jest zbyt odległe; czy nie byłoby słuszne, by uczynić je półmiesięcznikiem albo tygodnikiem przy odpowiednim wzroście ceny? Powinniśmy więc to lubić, gdyż jest to prawie jedyny „pokarm”, który niektórzy z nas otrzymują.

Odpowiedź – Myślimy, że nie byłoby słuszne zmieniać tego z trzech powodów: Pierwszy jest taki, że obecna cena, pięćdziesiąt centów na rok, jest zupełnie poza możliwościami wielu z czytelników; następny powód jest taki, że częstsze puszczanie w obieg, pociągałoby za sobą dużą liczbę „skrótów”, publikowania „małych anegdot” i „historii” do czytania, łatwo osiągalnych, których jest nadmiar pośród tysięcy innych gazet i nasz trzeci, główny powód jest taki, że myślimy, że nasi czytelnicy nie mogliby w pełni przetrawić umysłowego i duchowego pokarmu przedkładanego im co miesiąc w czasie krótszym niż miesiąc. Pozwól nam, żebyśmy sugerowali, że jeżeli przeczytasz każdy artykuł sumiennie trzy razy przed przekazaniem drugiemu dostałbyś w pełni trzy razy tyle pokarmu z pisma. Wtedy, również, to powinno być dobre dla przechowywania wygodnego papierowego „rocznika” dla ponownego badania i odświeżenia swojej pamięci na tematach poprzednich problemów. Niedbałe czytanie jest dopuszczalne dla lekkich tematów i anegdot, ale słowo Boga i argumenty czerpane z jego „głębokich rzeczy” wymagają skrupulatnych studiów.

Pytanie – Twoje objaśnienie odnośnie Obj. 15, „w artykule – przyp. tłum.” Pieśń Mojżesza i Baranka” w ostatnim Numerze jest w pełni zadowalające, z wyjątkiem tego, że pieśń Mojżesza była jedną z wyzwolenia po tym, jak Izrael opuścił Egipt. Przypuszczam, że Egipt jest typem na ziemię i że zaśpiewalibyśmy tę pieśń po tym, jak opuścilibyśmy ziemię. Czy możesz wyjaśnić tę cechę?

Odpowiedź – Rozumiemy, że ta pieśń wyzwolenia będzie śpiewana przez rodzaj ludzki ogólnie podczas Milenijnego okresu. Ale my śpiewamy ją obecnie, ponieważ teraz odnieśliśmy zwycięstwo nad światem (Egipt) i nad „zwierzęciem i jego obrazem”, i tak dalej, połączenia ludzkiej tradycji i ludzkich wierzeń, i nie jesteśmy już w tym stanie umysłowego niewolnictwa u wielkich autorytetów kościelnych. Jeśli zauważysz, że ci, którzy śpiewają tą pieśń, uzyskali to wielkie zwycięstwo (werset 2). To, że tamta pieśń jest śpiewana przed wylaniem z czasz jest oczywiste z wersetu 6. Te czasze są „wypełnione (całkowicie) gniewem Boga”, i rozumiemy, że ci, którzy odnieśli zwycięstwo nad zwierzęciem, i tak dalej, są jedynymi „uważanymi za godnych, by uniknąć wszystkich tych rzeczy przychodzących na świat” – „małe stado”.