R94 · październik 1880 · Zion's Watch Tower – Tom II, Nr 4
Chrystus naszą Paschą
„Chrystus, nasza Pascha, jest za nas ofiarowany; przeto obchodźmy święto." (1 Kor. 5:7) Pascha była jedną z najważniejszych figur danych narodowi izraelskiemu, który zawsze obchodził to święto jako jedno z najbardziej uroczystych. Izraelici obchodzili je na pamiątkę ocalenia swoich pierworodnych, kiedy dziesiąta plaga dotknęła pierworodnych Egiptu. Każdego roku uroczyście obchodzili rocznicę tego wydarzenia, zabijając baranka czternastego dnia pierwszego miesiąca. Oni widzieli tylko figurę. My zaś, pouczeni przez Ducha Świętego za pośrednictwem apostołów, jesteśmy w stanie rozpoznać pozafigurę – „Chrystusa, naszego Baranka wielkanocnego, za nas zabitego" – „Baranka Bożego." Śmierć dotknęłaby nas, gdyby nie to, że krew naszego Baranka jest na nas pokropiona, lecz w Nim mamy żywot.
Jak figuralny baranek był zabijany czternastego dnia pierwszego miesiąca, tak i nasz Baranek wielkanocny został zabity tego samego dnia. Żaden inny dzień nie mógłby wypełnić figury i tak też się stało, jak czytamy – Łuk. 22:7. Jak oni spożywali figuralnego baranka, tak i my spożywamy naszego Baranka. Tego samego dnia Pan Jezus podał apostołom symbole swego złamanego ciała i przelanej krwi, mówiąc: „TO czyńcie na moją pamiątkę"; to znaczy, obchodźcie odtąd tę uroczystość, myśląc o mnie jako o waszym Baranku.
Od kilku lat wielu z nas, tutaj w Pittsburghu, ma zwyczaj czynić to samo – to znaczy wspominać Paschę i spożywać emblematy ciała i krwi naszego Pana – i zawsze była to okazja uroczystej radości i społeczności, a w bieżącym roku w szczególności. Wieczorem 24 marca spotkaliśmy się, jak zwykle, w domu brata i siostry Conley (który był najbardziej przestronny) i wspólnie spożywaliśmy przaśny chleb – spożywając zarazem „prawdę", którą on symbolizował, mianowicie: że Jezus był przaśny (bez grzechu), święty, nieszkodliwy, nieskalany, a zatem pokarmem, „z którego jeśli kto spożywa, nie umrze na wieki." Powiedzieliśmy za Pawłem: „Chrystus, nasza Pascha, jest ofiarowany; przeto obchodźmy święto." Jasno zobaczyliśmy, że ponieważ mamy Chrystusa w sobie, dlatego (wkrótce, jak wierzymy) cały Kościół pierworodnych zostanie ominięty i ocalony, jak napisano: „I oszczędzę ich, jak ktoś oszczędza swego syna, który mu służy," i mówiliśmy jedni do drugich: „Czuwajcie, abyście zostali uznani za godnych ujścia przed tym wszystkim, co nadchodzi na świat, i stanięcia przed Synem Człowieczym."
Czytaliśmy także o tym, że jeśli jesteśmy Chrystusowi, to jesteśmy częścią tego samego bochenka – aby być łamanymi, jak On był łamany; aby umierać dla ciała, jak On – krzyżując ciało. „Bochenek, który łamiemy, czyż nie jest społecznością ciała Chrystusowego? Ponieważ jest jeden bochenek, my, choć liczni, stanowimy jedno ciało." (1 Kor. 10:17) Zobaczyliśmy także, że jeśli chcemy uważać się za części tego bochenka i być łamani, musimy najpierw „oczyścić z niego stary kwas", abyśmy byli jak nasz Mistrz, „który nie znał grzechu."
Po wieczerzy wzięliśmy kielich – wino. Biorąc go, pamiętaliśmy, że nie był on przedstawiony w figurze wieczerzy paschalnej, lecz że był symbolem radości i życia. Po wieczerzy On wziął kielich, ... mówiąc: „Pijcie z niego wszyscy," i zrozumieliśmy, że gdy przeminie obecna noc spożywania Baranka z gorzkimi ziołami (utrapieniami), nasz Pan da nam nowe życie i nowe radości, mówiąc: „Wejdź do radości Pana swego." I uświadomiliśmy sobie, nawet teraz i tutaj, przedsmak owych radości Raju. Tak więc wino naszego święta było jedynie figurą radości Królestwa, kiedy wraz z Nim będziemy pili je nowe w Królestwie naszego Ojca – „po wieczerzy."